Szymańscy na wsi – Rodzinne ognisko
Upalny dzień powoli przechodził w wieczór. Powietrze stało się spokojniejsze, a cienie drzew wydłużyły się, jakby same szukały miejsca do odpoczynku. Na podwórku pachniało sianem, pieczonym chlebem i tym szczególnym zapachem lata, który zna się tylko na wsi. – Dziś wieczorem robimy ognisko – ogłosiła babcia Zosia, wychylając się z kuchennych drzwi. – I nie tylko z kiełbaskami! Będą też…
Smoczy strażnik – 2: Zamarznięte skrzydła
W krainie Aurum poranek wstawał lodowaty, mimo złotych promieni słońca przesączających się między chmurami. Świat powoli budził się ze snu: kryształowe wodospady zaczynały swój cichy koncert, lewitujące skały leniwie obracały się na niebie, a z Cytadeli dochodziły pierwsze odgłosy dnia. Jednak na skraju jednej z grot, w niewielkiej niszy skalnej, Lumo nie spał już od dawna. Leżał, wpatrując się w…
Piksel i przytulisko – 3: Kradzież pączka
Wieczór zaczął się jak każdy inny. Szarość nieba zsunęła się powoli na dachy, latarnie zaczęły mrużyć oczy, a przez ogrodzenie schroniska wpełzł znajomy zapach miasta: mieszanka kurzu, pieczonego chleba i czegoś nieokreślonego, co Gwizdek zwykł nazywać „aromatem wielkiej przygody”. W tle słychać było cichy turkot przejeżdżającego tramwaju, a gdzieś w oddali zaszczekał samotny pies. Tego wieczoru powietrze było gęstsze niż…
Szymańscy na wsi – Ogrodowy patrol
Letnie poranki na wsi pachniały wilgotną ziemią, szczypiorkiem i czymś jeszcze – jakby powietrzem, które dopiero co obudziło się po zimie. Na podwórku panował spokój, ale Julka już czuła, że coś jest nie tak. – Patrzcie na ten koperek – powiedziała, wskazując na grządkę przy płocie. – Wygląda, jakby ktoś go przypalił… słońcem! – Albo sokiem z cytryny – wtrącił…
Cheddaria w opałach – Sir Gucio wyrusza na patrol
W odległym zakątku świata, w dolinie skrytej między wzgórzami i starym dębem, leżało Królestwo Cheddarii – wspaniała mysia twierdza zbudowana z kamienia, drewna i tajemniczego materiału zwanego „opakowaniami po serkach topionych”. Królestwem rządził król Gryzomir I, którego tron z korka od wina błyszczał w porannym słońcu. Ale nie król był tu najważniejszy. Nie uczone myszy-skryby, nie strażnicy bram, nie nawet…
Dinozaury z Wielkiej Skały – Ząb Rexiego
Poranek nad Wielką Skałą Zabaw zaczął się jak zwykle – spokojnie, ciepło i beztrosko. Promienie słońca przebijały się przez liście wysokich drzew, rysując na ziemi mozaikę światła. Na szczycie skały Taro, szaroniebieski triceratops, rysował patyczkiem mapę okolic, marszcząc czoło z powagą godną dorosłego dinozaura. Dono, brązowy ankylozaur z pomarańczowymi łatkami, wygrzewał się na swoim ulubionym kamieniu, rozciągnięty jak leniwa jaszczurka.…
Szymańscy na wsi – Czysta rzeka
Poranek na wsi pachniał świeżym chlebem, rosą i kompotem malinowym. Dzieci siedziały na werandzie, jedząc śniadanie i planując, co zrobią tego dnia. – Może zbudujemy szałas za stodołą? – zaproponował Antek z ustami pełnymi twarożku. – Albo zorganizujemy wyścigi taczek? – dorzucił Jakub. Julka miała już w głowie coś bardziej poważnego, gdy nagle na podwórze wszedł pan sołtys, niosąc pod…
Błysk i Klakson – 2: Próba toru
Słońce dopiero zaczynało wschodzić, gdy Błysk i Klakson wtoczyli się na tor wyścigowy w Poznaniu. Dla Błyska była to codzienność – znał zapach asfaltu, dźwięk silników, odgłos opon sunących po zakrętach. Dla Klaksona… to była pierwsza taka chwila w życiu. Klakson zatrzymał się przy boksach, rozglądając się z szeroko otwartymi reflektorami. Wszystko tu pachniało szybkością: bandy, pachołki, linie na asfalcie.…
Piksel i przytulisko – 2: Papuga na dachu
Poranek po nocnej przygodzie był w przytulisku wyjątkowo cichy. Tylko Gwizdek nie zamierzał milczeć.— I wtedy mówię: „Zostaw ten koc, to pułapka!” — opowiadał, kręcąc się na jednej nodze. — A Piksel patrzy na mnie takim wzrokiem, jakby chciał powiedzieć: „Gwizdku, ty geniuszu, znowu nas uratowałeś!” Maurycy, bury kot z zawiniętą łapką, schował pysk w ogon.— To było inaczej —…
Szymańscy na wsi – Sekret na poddaszu
Deszcz bębnił rytmicznie o dachówki, a wiatr poruszał zasłony w salonie, wpuszczając do środka chłodne, wilgotne powietrze. To był dzień stworzony do nicnierobienia — ale dla rodzeństwa Szymańskich taki stan rzeczy po prostu nie istniał. Antek leżał do góry nogami na fotelu i próbował ułożyć na nosie wszystkie dostępne guziki z babcinego pudełka. Jakub, skupiony jak zawsze, rozstawił domino w…