Smoczy strażnik – 10: Trzy żywioły
Świt nie wstał tego dnia. Niebo nad Aurum pozostało ciężkie i szare, jakby zbyt zmęczone, by wpuścić światło. Cisza, jaka panowała w Cytadeli, nie była spokojem – to było napięcie. Ciche oczekiwanie na coś, co miało nadejść. Na coś, czego nikt nie potrafił nazwać… ale każdy czuł. Lumo nie spał. Siedział przy wejściu do groty, owinięty w cienką pelerynę i wpatrywał się w horyzont. Serce biło mu szybciej niż zwykle, ale nie z lęku – raczej z oczekiwania. Za nim rozległy się miękkie kroki. Flavia usiadła obok i nic nie powiedziała. Milczenie znaczyło teraz więcej niż słowa. – Jesteś gotowy? – zapytała po chwili. – Nie wiem – odparł. –…
Smoczy strażnik – 9: Iskra w mroku
Niebo nad Cytadelą zasnuły smugi ciemności, jakby ktoś przeciągnął przez nie cień ogromnego skrzydła. W powietrzu unosiła się cisza – nie ta spokojna, kojąca, lecz pełna napięcia. Jak przed burzą, która nie grzmi, ale skrada się w milczeniu. Smoki zamilkły. Wodospady przestały grać swoją poranną melodię. Kryształy świecące na wieżach zgasły lub migały nieregularnie. Powietrze zgęstniało jak dym – lecz nigdzie nie było ognia. A potem nadszedł cień. Nie fizyczny. Niewidoczny dla oczu wprost. Ale obecny. Otulił Cytadelę jak mgła, wpełzł do komnat, wcisnął się w myśli. Pierwszy zareagował młody smok o imieniu Talun. Zatrzymał się nagle na korytarzu i upadł, drżąc. – On – zabiera mi skrzydła! – wyszeptał…
Smoczy strażnik – 8: Cień powraca
W Cytadeli zawsze unosiło się ciepło – ciepło magii, ognia i smoczej pewności siebie. Ale dziś poranek był inny. Cisza wydawała się bardziej sztywna niż zwykle, a powietrze – dziwnie nieruchome. Na południowym placu, jak co dzień, Rokan, Strażnik ognia, prowadził pokaz dla młodych smoków. Zbierały się wokół niego jak iskry wokół ogniska – zapatrzone, pełne zachwytu. – Patrzcie i uczcie się – ryknął z dumą. – Ogień jest w was! Trzeba go tylko wydobyć! Uniósł głowę, stanął dumnie, wziął głęboki wdech i… nic. Nie pojawiło się nic. Tylko delikatny syk, jak powietrze uchodzące ze starego pęcherza. Rokan odchrząknął. Spróbował raz jeszcze. I jeszcze. Wokół zapadła niezręczna cisza. – No…
Smoczy strażnik – 7: Wewnętrzny ogień
Dzień w Cytadeli był chłodny i dziwnie cichy, jakby nawet wiatr nie miał odwagi unosić się zbyt wysoko. W powietrzu unosiło się napięcie, które dało się poczuć pod łuskami. Nawet wodospady przy Złotej Wieży szumiały ciszej niż zwykle. Lumo nie wiedział jeszcze, co dokładnie się stało. Wiedział tylko, że coś było nie tak. – Mówią, że Glaciena nie wróciła z treningu – szepnął Chlapek, wyglądając zza stosu zwojów. – Podobno poszła do Labiryntu Lodowego Lustra i… przepadła. – Jak to „przepadła”? – Lumo zmarszczył brwi. – Przecież to Glaciena. Strażniczka lodu. Nikt nie zna tych rejonów lepiej niż ona. – No właśnie – odparł Chlapek. – I dlatego to martwi…
Smoczy strażnik – 6: Wezwanie z przeszłości
Noc w Aurum bywała cicha, ale nie była spokojna. Tego wieczoru wiatr szarpał koronami drzew, lewitujące skały skrzypiały przy zderzeniach, a na niebie co chwilę przemykał błysk dalekiej burzy. W swojej grocie Lumo przewracał się z boku na bok. Mimo ciepłego posłania i miękkiego światła kryształów nie potrafił zasnąć. Każdy zamknięty powieką obraz zmieniał się w coś dziwnego – spiralne schody, płonącą wieżę, kryształy świecące z wnętrza ziemi. I głos. „Lumo… Lumo… przyjdź…” Otworzył oczy. Serce waliło mu jak dzwon. Usiadł powoli, nasłuchując. „Wróć tam, gdzie wszystko się zaczęło…” Zadrżał. Spojrzał na Chlapka, który spał zwinięty w rulonik, przykryty kocem z mchu. Mruknął coś przez sen: „Nie… nie więcej błyszczących…
Smoczy strażnik – 5: Chlapek
W krainie Aurum świt zaczął się zwyczajnie – czyli zupełnie niezwyczajnie. Kryształowe wodospady grały poranne melodie, a powietrze pachniało chłodnym światłem. Ale w głowie Lumo panował niepokój. Minęły już dwa dni od kiedy nikt nie potraktował go poważnie. Okruchy znalezione w grocie Seravaxa zostały uznane za dziecięce fanaberie. Nawet najdelikatniejsze słowa Flavii nie potrafiły uciszyć jego frustracji. Dlatego dziś miał zamiar wrócić do groty. Sam. A właściwie – nie do końca sam. – Powiedz mi tylko jedno – burknął Chlapek, siedząc na grzbiecie Lumo i otulony pelerynką z liścia. – Czy naprawdę potrzebujesz mnie do zabawy w poszukiwacza świecidełek? – Nie świecidełek. Dowodów – poprawił Lumo, lecąc w stronę Czerwonego…
Smoczy strażnik – 4: Okruszki mocy
Poranek w Cytadeli był chłodny i pełen szeptów. Nie tych, które przynosił wiatr z Klifów, lecz tych cichych, niespokojnych, krążących między salami i grotami jak dym. Każdy, kogo Lumo tego dnia mijał, mówił to samo: – Nadal go nie ma. – Od tygodnia nie pojawił się na żadnym spotkaniu. – A jego grota? Zamknięta. Pusta. – Może wyruszył na wyprawę? – Może zniknął tak jak poprzedni…? Lumo zatrzymał się na stopniach przed komnatą ćwiczeń. Właśnie usłyszał to imię. Seravax. Strażnik. Mędrzec. Smok ognia o spojrzeniu głębokim jak lawa i łuskach jak żarzące się węgle. Zawsze cichy, ale nigdy obojętny. Zniknął. – Mówiłam, że on często znika – odezwała się Flavia,…
Smoczy strażnik – 3: Szept z Klifów
Noc w krainie Aurum była inna niż gdziekolwiek indziej. Nie była cicha – szumiała, szeleściła, nuciła melodie niesione wiatrem. Kryształowe wodospady migotały jak latarnie, a niebo pełne gwiazd rozświetlało góry, lasy i doliny. Ale tej nocy Lumo nie spał. Leżał na swoim legowisku, patrząc na gwiazdy przez szczelinę w skale. W myślach wciąż powtarzał wydarzenia z poprzednich dni: nieudana Próba, śmiechy innych smoków, litościwe spojrzenie Flavii. Chciał zasnąć. Chciał zapomnieć. Ale nie mógł. I wtedy… coś usłyszał. „Lumo…” – cichy głos, ledwie szept, jak powiew wiatru. Usiadł gwałtownie, nasłuchując. Wokół cisza. Tylko wiatr ocierał się o skały. – Chyba mi się wydaje… – mruknął, kładąc się z powrotem. „Lumo… przyjdź……
Smoczy strażnik – 2: Zamarznięte skrzydła
W krainie Aurum poranek wstawał lodowaty, mimo złotych promieni słońca przesączających się między chmurami. Świat powoli budził się ze snu: kryształowe wodospady zaczynały swój cichy koncert, lewitujące skały leniwie obracały się na niebie, a z Cytadeli dochodziły pierwsze odgłosy dnia. Jednak na skraju jednej z grot, w niewielkiej niszy skalnej, Lumo nie spał już od dawna. Leżał, wpatrując się w swoje skrzydła. Rozciągał je raz po raz, patrzył na błony, które wydawały mu się za cienkie, za słabe, za małe. Ostatnie słowa Rokana wciąż brzmiały mu w głowie:– Przynajmniej nie zgasł od własnego płomienia! Zacisnął powieki. Nie chciał pamiętać wczorajszego dnia. Ale obrazy wracały – śmiechy, spojrzenia, rozczarowanie. „Nie udało…
Smoczy strażnik – 1: Próba ognia
W krainie Aurum poranek nigdy nie zaczynał się cicho. Kryształowe wodospady szumiały jak harfy, skrzydła smoków świstały w powietrzu, a z oddali dochodziły odgłosy treningów: trzask płomieni, zgrzyt pazurów o skałę, huk skrzydeł przecinających wiatr. Świat smoków był wielki, donośny, potężny. Dla większości smoków był to zwykły dzień. Ale dla Lumo – najważniejszy w życiu. Mały smok siedział na skraju wzgórza, w cieniu lewitującej skały, i wpatrywał się w dal. Na wielkiej polanie pod Cytadelą ćwiczyli Strażnicy – legendy, bohaterowie, wzór odwagi i mocy. Ich skrzydła błyszczały jak wypolerowane tarcze, ogień ział w złotych łukach, a lód krystalizował się w powietrzu w wirujących płatkach. Obserwował ich z mieszaniną zachwytu i…





















