Szymańscy w górach - Szczyt marzeń | Bajka o górach dla dzieci
Szczyt górski - bajka dla dzieci
Bajki o przygodach,  U Szymańskich

Szymańscy w górach – Szczyt marzeń

Poranek w pensjonacie rodziny Szymańskich był pełen ekscytacji. Był to ich ostatni dzień w górach, a wszyscy wiedzieli, że tego dnia czeka ich wielkie wyzwanie – zdobycie jednego ze szczytów w tym paśmie górskim. Mama krzątała się po kuchni, przygotowując kanapki i herbatę do termosu, a tata z mapą w ręku sprawdzał prognozę pogody.

– Wygląda na to, że mamy idealny dzień na wędrówkę – powiedział tata, patrząc na dzieci. – Spakujcie plecaki, ciepłe kurtki i coś na przekąskę.

Julka, Jakub i Antek z entuzjazmem rzucili się do przygotowań. Antek co chwilę pytał, czy naprawdę wejdą na sam szczyt, a Jakub z przejęciem pakował swoje ulubione krakersy.

– To będzie nasz szczyt marzeń! – powiedziała Julka, patrząc na mapę. – Musimy dać z siebie wszystko.

Rodzina wyruszyła wczesnym rankiem. Szlak prowadził przez gęsty las, a słońce leniwie wznosiło się nad horyzontem, rzucając ciepłe promienie na ich ścieżkę. Dzieci szły przodem, wypatrując śladów zwierząt i podziwiając śpiew ptaków. Antek udawał, że jest tropicielem, który prowadzi ekspedycję na szczyt.

– Patrzcie, tu są ślady! – zawołał, wskazując na odciski w błocie.

– To chyba jelenia lub sarny – powiedziała mama, uśmiechając się do syna.

Po kilkudziesięciu minutach marszu teren zaczął się wznosić, a ścieżka stała się bardziej stroma. Julka zatrzymała się, żeby złapać oddech, a Jakub zaproponował, żeby zrobić krótki postój. Tata przyznał, że to dobry moment na napicie się wody i zjedzenie pierwszej przekąski.

– Jeszcze trochę przed nami – powiedział, wskazując na mapę. – Ale idzie nam naprawdę świetnie.

Na niebie pojawiły się pierwsze chmury, co nieco zaniepokoiło dzieci. Tata przypomniał, że w górach pogoda zmienia się szybko i warto być na to przygotowanym.

– Dlatego właśnie mamy kurtki przeciwdeszczowe i zapas ciepłych ubrań – powiedział, poprawiając plecak.

Szlak wiódł teraz przez otwartą przestrzeń. Wiatr stał się silniejszy, ale widoki były coraz piękniejsze. Rodzina idąc podziwiała dolinę rozciągającą się poniżej.

– Wow, widać stąd nasz pensjonat! – zawołał Antek, wskazując w dół. – Jest taki malutki!

Gdy dotarli do rozwidlenia szlaków, zauważyli małżeństwo, które wyglądało na zmęczone. Kobieta siedziała na kamieniu i trzymała się za rękę, na której widoczny był zaczerwieniony ślad.

– Chyba dotknęłam jakiejś rośliny – powiedziała zmartwionym głosem. – Skóra zaczęła piec i nie wiem, co z tym zrobić.

Mama podeszła bliżej i przyjrzała się uważnie.

– To wygląda jak oparzenie od pokrzywy lub innej drażniącej rośliny – powiedziała. – Mam w plecaku maść na takie przypadki. Proszę chwilę poczekać.

Wyjęła niewielki pojemnik z maścią i podała kobiecie. Ta delikatnie posmarowała zaczerwienione miejsce i niemal od razu poczuła ulgę.

– Ojej, to naprawdę pomaga! – powiedziała z wdzięcznością. – Bardzo dziękuję!

Tata upewnił się, że wszystko jest w porządku, a Julka podzieliła się wodą, żeby kobieta mogła przemyć rękę. Jakub zaoferował, że poniesie plecak mężczyzny przez następny odcinek trasy, żeby ci mogli odpocząć.

– Dobrze, że was spotkaliśmy – powiedział mężczyzna. – Widać, że w górach zawsze można liczyć na życzliwych ludzi.

Kiedy Szymańscy wrócili na swój szlak, Antek zapytał, czy nadal zdążą na szczyt. Tata uśmiechnął się i powiedział:

– Liczy się nie tylko cel, ale i droga, którą przechodzimy. Pomoc innym była równie ważna, jak zdobycie szczytu.

Ostatni odcinek trasy był najbardziej wymagający. Kamienisty teren wymagał ogromnej ostrożności, a strome podejście testowało siły każdego członka rodziny. Każdy krok był wyzwaniem, a szlak wił się wśród skał i porozrzucanych głazów. Julka czuła, jak zmęczenie powoli daje się we znaki, ale mama dodała jej otuchy, kładąc dłoń na jej ramieniu:

– Każdy krok przybliża nas do celu. Pomyśl, jak pięknie będzie na szczycie. Tylko jeszcze trochę wysiłku.

Julka uśmiechnęła się słabo, ale odzyskała siły, słysząc słowa mamy. Jakub, widząc, że Antek zaczyna tracić równowagę na śliskich kamieniach, od razu wyciągnął rękę, pomagając mu przejść trudniejsze fragmenty.

– Dzięki, Jakub – powiedział Antek. – Teraz ty jesteś moim przewodnikiem.

Tata, idąc przodem, pokazywał, gdzie najlepiej stawiać kroki.

– Patrzcie pod nogi – instruował. – Pamiętajcie, że bezpieczeństwo jest najważniejsze.

W pewnym momencie rodzina musiała zatrzymać się na chwilę. Julka wyciągnęła butelkę z wodą, a mama podzieliła się ostatnimi kostkami czekolady, żeby dodać dzieciom energii. Antek podjął próbę żartu:

– Jeśli ten szczyt nie okaże się wystarczająco wielki, to i tak nadam sobie tytuł „Zdobywca Największej Górskiej Czekolady”!

Śmiech poprawił wszystkim humor i dodał sił na ostatni odcinek. Ostatnie metry były strome i pełne wyzwań, ale determinacja i wzajemne wsparcie pozwoliły rodzinie dotrzeć na sam szczyt.

Kiedy w końcu tam stanęli, zmęczenie ustąpiło miejsca radości. Widok zapierał dech w piersiach: pasma górskie ciągnęły się po horyzont, a w oddali widać było jeziora, lasy i maleńkie wioski. Powiew wiatru przyniósł zapach świeżego powietrza, a słońce, które przedzierało się przez chmury, oświetlało całą dolinę.

– To jest niesamowite! – zawołała Julka, rozkładając ręce jak ptak. – Czuję się, jakbyśmy byli na szczycie świata!

Mama wyjęła aparat i zaczęła robić zdjęcia, podczas gdy tata podziwiał krajobraz z pełnym zachwytu uśmiechem. Jakub spojrzał na Antka, który wyciągnął lornetkę i próbował wypatrzyć ich pensjonat.

– Widzę go! – zawołał Antek. – Jest tam w dole, wygląda jak domek dla mrówek.

Cała rodzina zebrała się razem, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie. Tata spojrzał na dzieci z dumą.

– Współpraca to podstawa – powiedział. – Razem możemy osiągnąć wszystko. To, co dzisiaj zrobiliście, to prawdziwe osiągnięcie.

Dzieci patrzyły z zachwytem na widok przed sobą, a mama delikatnie ujęła rękę taty.

– Taka chwila zostaje w sercu na zawsze – powiedziała cicho.

Rodzina usiadła na kamieniach, podziwiając widok. Julka wyciągnęła notes i zaczęła szkicować krajobraz, a Antek próbował dostrzec przez lornetkę, czy widzi jakieś zwierzęta.

– Zdobywanie szczytów to nie tylko wspinaczka – powiedział tata. – To też pokonywanie swoich słabości.

Mama dodała:

– I wzajemne wsparcie. Bez tego nie dalibyśmy rady.

Zrobili ostatnie pamiątkowe zdjęcie, ustawiając się na tle majestatycznego krajobrazu, a Julka napisała w notesie: „Nasz szczyt marzeń – zdobyty!”

Schodząc ze szczytu, dzieci były pełne energii, opowiadając sobie o wszystkich przygodach z wyjazdu. Jakub powiedział, że chciałby kiedyś spróbować zdobyć jeszcze wyższy szczyt.

Wieczorem, w pensjonacie, rodzina świętowała udany wyjazd, jedząc ciasto przygotowane przez pana Bogdana. Tata podziękował dzieciom za ich zaangażowanie i pomoc podczas wyprawy.

– Góry zawsze kryją jakieś tajemnice – powiedział tata. – Ale najważniejsze jest to, że przeżywamy je razem.

Antek z uśmiechem zapytał:

– To kiedy idziemy na Mount Everest?

Wszyscy wybuchli śmiechem, a mama zasugerowała, że na początek mogą wybrać się na kolejny polski szczyt. Rodzina zasnęła z myślą, że wspomnienia z gór zostaną z nimi na zawsze.

🚀 To już koniec tej historii… ale to nie koniec przygód!

📖 Podobała Ci się ta bajka? To tylko część niezwykłego świata, który tworzę z pasją dla dzieci i rodziców. W moim pierwszym e-booku znajdziesz jeszcze więcej pięknych, wciągających opowieści, które rozbudzają wyobraźnię i uczą wartości!

💛 Kupując e-booka, wspierasz moją twórczość i pomagasz mi dalej tworzyć darmowe bajki dla wszystkich! Dzięki temu ten blog może istnieć i dostarczać radość dzieciom każdego dnia.

📚 Kup e-booka tutaj

Dziękuję, że jesteś częścią tej bajkowej podróży! 🌟✨


Jak podobała Ci się bajka?

Naciśnij odpowiednią liczbę gwiazdek 🌟

Średnia ocena: 5 / 5. Liczba oddanych głosów: 10

Oddaj pierwszy głos!

Przykro nam, że bajka nie przypadła Ci do gustu 😟

Pomóż nam się poprawić 🚀

Powiedz, czego zabrakło Ci w tej bajce

Jestem założycielem bloga i autorem bajek na bajkidoczytania.online. Po latach tworzenia opowieści "do szuflady" zdecydowałem się regularnie publikować je na blogu. Mam nadzieję, że Ty i Twoje dziecko znajdziecie tu coś dla siebie :)

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *