Szymańscy w górach - Tajemnica wodospadu | Górska bajka
Wodospad - bajka dla dzieci
Bajki dla przedszkolaków,  U Szymańskich

Szymańscy w górach – Tajemnica wodospadu

Poranek w pensjonacie rodziny Szymańskich rozpoczął się jak zwykle – od gwarnego śniadania w jadalni. Na stole stały koszyki z chrupiącymi bułkami, a w powietrzu unosił się zapach świeżo zaparzonej herbaty i kawy. Dzieci z entuzjazmem zajadały się kanapkami, gdy do ich stolika podszedł pan Bogdan, właściciel pensjonatu.

– Moi ulubieni goście – przywitał się pan Bogdan. – Słyszeliście kiedyś o legendzie pobliskiego wodospadu? – zapytał z uśmiechem, siadając obok.

Dzieci natychmiast zamilkły, a ich oczy rozbłysły ciekawością.

– Jakiej legendzie? – zapytała Julka, przerywając smarowanie bułki masłem.

Pan Bogdan pochylił się lekko i zaczął opowiadać:

– Mówi się, że przy wodospadzie ktoś kiedyś ukrył skarb. Nikt dokładnie nie wie co to może być. Może stara moneta, może jakiś rodzinny klejnot, a może zwykły kamień który ktoś uznał za wyjątkowy? W każdym razie, wodospad jest piękny i warto go zobaczyć nawet jeśli nie uda się wam nic znaleźć.

Antek aż podskoczył na krześle.

– Skarb? To na pewno coś cennego! Może złoto albo diamenty! – zawołał z ekscytacją.

Mama uśmiechnęła się do pana Bogdana.

– Wygląda na to, że mamy plan na dzisiejszy dzień – powiedziała. – Pójdziemy zobaczyć ten wodospad.

Tata spojrzał na mapę, którą przyniósł pan Bogdan i pokiwał głową.

– Droga nie wygląda na trudną. Spakujcie plecaki i ruszamy!

Szlak prowadzący do wodospadu okazał się bardzo malowniczy. Słońce przebijało się przez korony drzew, a ptaki śpiewały, jakby chciały dodać energii wędrowcom. Dzieci szły przodem, co chwilę zadając pytania o legendę.

– Myślicie, że to naprawdę skarb? – zapytała Julka, patrząc na tatę.

– Skarb może być czymkolwiek – odpowiedział tata. – Czasami największym skarbem jest sama przygoda.

Antek nie wydawał się przekonany.

– Ale ja wolę złoto – mruknął, co rozbawiło resztę rodziny.

Po drodze rodzina musiała pokonać kilka przeszkód. Przewrócone drzewo zagradzało ścieżkę, co zmusiło ich do krótkiego obejścia, a potem dzieci dostrzegły jaszczurkę, co na chwilę odwróciło ich uwagę od celu wyprawy.

– Słyszycie? – powiedział nagle Jakub, przystając.

Rodzina zamilkła. W oddali słychać było cichy, szumiący dźwięk.

– To wodospad! – zawołał Antek i zaczął biec przodem.

– Stój, Antek! – zawołał tata. – Na szlaku trzeba być ostrożnym.

Gdy dotarli na miejsce, widok zaparł im dech w piersiach. Wodospad, choć niewielki, wyglądał naprawdę imponująco. Woda spadała z wysokości kilkunastu metrów, tworząc u podnóża małe jezioro o krystalicznie czystej wodzie. Promienie słońca odbijały się w kropelkach, tworząc delikatną tęczę, która wydawała się tańczyć w powietrzu.

Julka wyjęła notes i zaczęła szybko szkicować wodospad, wpatrzona w detale, jakby chciała uchwycić każdą kroplę wody.

– Jest piękny! – powiedziała z zachwytem. – To chyba najładniejsze miejsce, jakie widzieliśmy w tych górach.

Antek jednak nie mógł skupić się na widoku. Rozglądał się nerwowo, marszcząc czoło.

– A gdzie skarb? – zapytał, przeszukując wzrokiem okolice wodospadu.

Jakub uśmiechnął się, wskazując na taflę jeziora.

– Może jest zatopiony tam na dnie. Trzeba będzie go wyłowić.

Tata rozejrzał się dookoła, wnikliwie badając teren. Potem wskazał na spadającą wodę.

– Jeśli ktoś miałby coś ukryć, to tylko za ścianą wody – powiedział. – Poczekajcie tutaj. Zobaczę, czy coś tam jest.

Mama spojrzała na niego z niepokojem, poprawiając szalik wokół szyi.

– Uważaj na śliskie kamienie – ostrzegła. – Nie chcemy, żebyś wracał z siniakami.

Dzieci przysiadły na głazie przy brzegu, nerwowo śledząc każdy ruch. Tata zdjął plecak i buty, a potem ostrożnie wszedł do wody, która wydała się lodowata. Zmarszczył brwi, gdy pierwsze krople spadły mu na twarz, ale kontynuował swoją wyprawę.

– Myślicie, że coś znajdzie? – zapytał Antek szeptem, jakby bał się, że hałas mógłby przestraszyć „skarb”.

– Jeśli ktoś mógłby coś znaleźć, to tata – odpowiedziała Julka z pewnością w głosie, cały zas nie odrywając wzroku od wodospadu.

Kiedy tata zbliżył się do ściany wody, dzieci wstrzymały oddech. Przechodząc przez spadającą wodę, zniknął na chwilę za jej kurtyną, zostawiając rodzinę w napięciu.

– Może naprawdę coś tam jest! – dodał Jakub, próbując dostrzec cokolwiek przez rozpryski wody.

Po chwili tata wrócił, trzymając w rękach niewielki, metalowy kuferek. Cały był pokryty rdzą, a jego krawędzie wydawały się nadgryzione zębem czasu. Wyglądał tak, jakby przeleżał w tym miejscu dziesiątki, jeśli nie setki lat.

– Mamy coś! – zawołał z triumfem, stawiając kuferek ostrożnie na ziemi.

Dzieci otoczyły skarb w półkolu, wstrzymując oddech. Tata delikatnie otworzył wieko, które zaskrzypiało, jakby broniło dostępu do swojej tajemnicy. W środku znajdował się stary medalion. Jego wytarty wzór wciąż był widoczny, choć czas zamazał niektóre szczegóły. Medalion błyszczał lekko w promieniach słońca, co nadawało mu aurę tajemniczości.

– Wygląda jak coś bardzo starego – powiedziała Julka z powagą, podnosząc go ostrożnie, jakby trzymała coś bezcennego – Może należał do kogoś ważnego?

Mama spojrzała na medalion z zaciekawieniem i delikatnym uśmiechem.

– Może to była pamiątka rodzinna – zasugerowała. – Albo coś, co miało symboliczne znaczenie. Czasami ludzie ukrywali rzeczy, które były dla nich najważniejsze.

Antek, trzymając się swojej wyobraźni, miał zupełnie inną teorię. Zacisnął pięści i powiedział z ekscytacją:

– Na pewno był to pirat! Ukrył medalion, żeby nikt nie znalazł jego mapy do skarbu. A może to klucz do tajnego miejsca!

Jakub zaśmiał się, patrząc na Antka.

– Piraci w górach? To chyba mało prawdopodobne.

– Może nie pirat, ale jakiś zbójnik! – poprawił się Antek. – Przecież w górach byli zbójnicy!

Cała rodzina wybuchła śmiechem, ale każdy z nich czuł, że medalion ma w sobie coś niezwykłego. Julka zanotowała kilka szczegółów w swoim notesie, a tata zrobił zdjęcie medalionu, by móc pokazać go właścicielowi pensjonatu.

– Bez względu na to, kto go ukrył, to teraz nasz wyjątkowy skarb z tej wyprawy – powiedział tata, chowając medalion z powrotem do kuferka. – Kto wie, jakie jeszcze historie kryją się w tych górach.

Droga powrotna minęła szybko. Dzieci nie mogły przestać oglądać medalionu i snuć teorii na temat jego pochodzenia. Kiedy wrócili do pensjonatu, od razu opowiedzieli o swoim odkryciu panu Bogdanowi.

– Czyli legenda była prawdziwa! – powiedział z zachwytem pan Bogdan. – Ten medalion to teraz część waszej historii.

Wieczorem, przy kolacji, dzieci dalej rozmawiały o przygodzie. Tata obiecał, że medalion znajdzie specjalne miejsce w ich domu.

– Myślicie, że znajdziemy jeszcze inne skarby? – zapytał Antek, z nadzieją w głosie.

Mama uśmiechnęła się i powiedziała:

– Góry zawsze kryją jakieś tajemnice. Trzeba tylko umieć je znaleźć.

Cała rodzina roześmiała się, planując już kolejną wyprawę.

🚀 To już koniec tej historii… ale to nie koniec przygód!

📖 Podobała Ci się ta bajka? To tylko część niezwykłego świata, który tworzę z pasją dla dzieci i rodziców. W moim pierwszym e-booku znajdziesz jeszcze więcej pięknych, wciągających opowieści, które rozbudzają wyobraźnię i uczą wartości!

💛 Kupując e-booka, wspierasz moją twórczość i pomagasz mi dalej tworzyć darmowe bajki dla wszystkich! Dzięki temu ten blog może istnieć i dostarczać radość dzieciom każdego dnia.

📚 Kup e-booka tutaj

Dziękuję, że jesteś częścią tej bajkowej podróży! 🌟✨


Jak podobała Ci się bajka?

Naciśnij odpowiednią liczbę gwiazdek 🌟

Średnia ocena: 5 / 5. Liczba oddanych głosów: 44

Oddaj pierwszy głos!

Przykro nam, że bajka nie przypadła Ci do gustu 😟

Pomóż nam się poprawić 🚀

Powiedz, czego zabrakło Ci w tej bajce

Jestem założycielem bloga i autorem bajek na bajkidoczytania.online. Po latach tworzenia opowieści "do szuflady" zdecydowałem się regularnie publikować je na blogu. Mam nadzieję, że Ty i Twoje dziecko znajdziecie tu coś dla siebie :)

2 komentarze

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *