
Szymańscy na wsi – Wycieczka nad jezioro
To miał być wyjątkowy dzień. Od rana wszyscy szykowali się do rodzinnego wyjazdu nad jezioro – miejsca, które babcia Zosia nazywała „letnim rajem z wodą po kolana i niebem do góry nogami”. Dzieci już od śniadania dopytywały, kiedy ruszą, a w powietrzu czuć było tę szczególną mieszankę: trochę wakacyjnego podniecenia, trochę zapachu lemoniady, a trochę… wielkich planów.
Słońce od rana świeciło tak mocno, że nawet kot Mruczek przeniósł się z werandy pod krzak porzeczek i udawał, że go nie ma. W powietrzu czuć było lato – prawdziwe, wakacyjne, z szumem liści, śpiewem ptaków i obietnicą czegoś wyjątkowego.
W kuchni babcia Zosia pakowała kosz piknikowy.
– Chleb, jajka, ogórki, lemoniada, wiśnie… czy coś jeszcze?
– Saperka! – krzyknął Antek, wbiegając do środka w czapce z daszkiem przekrzywionym na bok. – Musimy mieć saperkę! Gdybyśmy natrafili na jeziorny skarb!
– I może krem z filtrem – dodała mama, przeszukując szufladę.
Tata właśnie pompował wielki materac w kształcie rekina, który warczał i skrzypiał przy każdym naciśnięciu pompki.
W aucie było ciasno, głośno i wesoło. Z przodu dorosłe rozmowy, z tyłu pokrzykiwania typu: „Nie siadaj na tratwę z kapeluszy!” i „Moja noga jest teraz poduszką, zgoda?”
Po piętnastu minutach jazdy – jezioro. Błękitna tafla, zarośnięty brzeg, pachnący las i ten specyficzny zapach, który każdy zna, ale nikt nie potrafi opisać: zapach letniej wody.
Gdy tylko rozłożyli koce, rozstawili parasol i wbili kijki z ręcznikami, dzieci pobiegły do wody. Antek wskoczył do materaca i zaczął kręcić się wokół własnej osi, krzycząc:
– Rekin wodny! Uwaga na ogon!
Julka płynęła „żabką olimpijską”, a Jakub w czapce z daszkiem próbował się nie zamoczyć powyżej kolan, analizując temperaturę wody.
Po chwili, mokrzy, zadowoleni i już trochę głodni, wrócili na brzeg.
– Mam pomysł – powiedziała Julka, siadając na ręczniku. – Ogłaszam Wielki Konkurs Jeziorowy!
– Konkurs? – Antek od razu podskoczył. – Z pucharami i z błotem?
– Z trzema konkurencjami – uściśliła Julka. – I nagrodą dla Wodnego Mistrza Lata!
Jakub wyciągnął notes.
– Poproszę o spis zadań i kryteria oceny.
Julka narysowała na odwrocie paragonu plan:
- Budowa tratwy z naturalnych materiałów,
- Konkurs puszczania kaczek,
- Poszukiwanie jeziornego skarbu.
Zasady były jasne: nie chodziło o perfekcję, tylko o pomysłowość, dobrą zabawę i ducha drużyny.
– Czyli jestem faworytem! – ucieszył się Antek. – Mam ducha drużyny aż w dwóch piętach!
Dzieci ruszyły na poszukiwania gałęzi, patyków, kawałków pianki z opakowania po lodach i starego sznurka. Antek przyniósł nawet korek od butelki i kij, który „nadaje kierunek myśleniu tratwy”.
– Budujemy? – zapytała Julka.
Jakub podszedł do sprawy naukowo: odpowiedni kąt wiązania, rozkład ciężaru, pływalność. Julka dodała flagę z kawałka chusteczki higienicznej. Antek okrzyknął siebie kapitanem i próbował wymyślić nazwę.
– Może… Bąbelka?
Tratwę spuszczono na wodę. Przez chwilę rzeczywiście płynęła – lekko, majestatycznie, jakby naprawdę chciała udowodnić, że może. Potem przechyliła się, zakręciła i… zniknęła.
– Rekord zatonięcia! – krzyknął Antek.
Julka parsknęła śmiechem.
– Wniosek? Gałąź nie zawsze równa się pływalność.
– Ale była piękna – dodał Jakub. – I to się liczy.
Po katastroficznie zabawnej przygodzie z tratwą dzieci wróciły na brzeg. Julka przeliczała punkty (każdy dostawał pięć za pomysł, cztery za wykonanie, a sześć za styl). Jakub dumał, czy tratwa z przewagą sznurka nad patykiem może mieć nazwę własną. Antek już szykował się do drugiej konkurencji.
– Kamienie! Płaskie, lekkie, skaczące! Pora na puszczanie kaczek!
Zaczęły się gorączkowe poszukiwania. Jakub analizował kształt i kąt odbicia, układał kamienie jak eksponaty: „potencjalnie sześciokaczkowe”, „balansujące” i „niestabilne, ale z duszą”.
Julka wybrała jeden „z duszą baletnicy” – lekki, płaski, z wygiętym bokiem.
Antek… wziął największy.
– Ten będzie miał głos jak walnięcie burzy o górę – oznajmił.
Konkurs ruszył.
Pierwszy Jakub: pięć odbić. Potem Julka – rekord dnia: sześć.
– I teraz ja! – Antek ruszył z impetem.
Kamień poleciał, zrobił jedno „plum!” i… zakończył wszystko fontanną, która chlupnęła tacie na kolano.
– Najefektowniejszy plusk – orzekła mama, wycierając śmiejącą się twarz taty.
– Wygrywam kategorię artystyczną! – ucieszył się Antek, robiąc ukłon do wody.
Trzecią konkurencją było poszukiwanie skarbu. Dzieci wyposażyły się w: plastikowe pojemniczki po lodach, okulary do nurkowania i kij do „mieszania jeziornych tajemnic”.
Po kwadransie nurkowania i brodzenia w szuwarach: jedna muszla po ślimaku, jeden kamyk w kształcie serca i…
– Znalezione! – krzyknęła Julka, trzymając w dłoni stary, metalowy guzik.
– To moneta! – dodał Antek. – Moneta z dawnego królestwa Jeziorowa!
– Guzik – poprawił Jakub. – Ale wartości historycznej nie da się wykluczyć.
Guzik wylądował w słoiku z wodą, na którym Antek napisał flamastrem:
„Skarb. Cenny. Nie otwierać bez zgody smoka wodnego.”
Pod wieczór, zmęczeni i przemoczeni, ale uśmiechnięci, ruszyli do budki z lodami.
Julka wybrała malinowe, Jakub – miętowe, a Antek zamówił największą porcję śmietankowych z polewą czekoladową i bitą śmietaną, którą natychmiast rozsmarował sobie na nosie.
– A gdzie ręcznik? – zapytała mama.
– Mokry – odpowiedział Antek. – Ale już nie wiem, czy bardziej od wody, czy od pomysłów.
Na ręcznikach przyklejał się piasek, włosy były w nieładzie, plecak leżał do góry nogami. Tata spojrzał na nich z uśmiechem:
– Tratwa może i zatonęła, ale dzień wypłynął nam wspaniale.
W drodze powrotnej Julka trzymała słoik z guzikiem jak relikwię.
– Nie zawsze skarb musi błyszczeć – powiedziała. – Wystarczy, że przypomina, jak było.
W aucie zrobiło się cicho. Głowy dzieci opadły, jakby każdy promień słońca ważył dziś więcej niż zwykle. Na ich kolanach – piasek, ręczniki, i historia, którą jeszcze długo będą opowiadać jako…
Najlepszy dzień nad jeziorem w historii świata.
🚀 To już koniec tej historii… ale to nie koniec przygód!
📖 Podobała Ci się ta bajka? W moich e-bookach znajdziesz wciągające przygody, niezwykłych bohaterów i opowieści, które rozpalą wyobraźnię Twojego dziecka. ✨ Odkryj pełną smoków i odwagi opowieść o Księżniczce Aleksandrze lub rusz w kosmiczną misję z Kosmicznymi Dzieciakami!
💛 Kupując e-booka, wspierasz moją twórczość i pomagasz mi dalej tworzyć darmowe bajki dla wszystkich! Dzięki temu ten blog może istnieć i dostarczać radość dzieciom każdego dnia.
📚 Kup e-booka tutajDziękuję, że jesteś częścią tej bajkowej podróży! 🌟✨

