U Szymańskich – Bitwa na śnieżki
Kiedy tego dnia rodzeństwo Szymańskich otworzyło oczy, w ich pokoju było dziwnie jasno. Julka przeciągnęła się i spojrzała w stronę okna.
– Śnieeeeeg! – wykrzyknęła i pobiegła do okna, a jej bracia w mig poszli w jej ślady. Biały puch skrzył się w promieniach słońca, tworząc bajkowy krajobraz.
W głowach dzieci natychmiast pojawiło się mnóstwo pomysłów na zabawy w tych nowych okolicznościach, więc od chwili przekroczenia progu kuchni Antek, Julka i Jakub zasypały rodziców gradem propozycji.
Ostatecznie, po śniadaniu, cała rodzina Szymańskich wybrała się do parku niedaleko domu, aby cieszyć się z pierwszego w tym roku śniegu.
Kiedy dotarli na miejsce, ich oczom ukazały się wielkie białe połacie śniegu, które aż prosiły się o zabawę.
– Mamo, tato, a może zrobimy bitwę na śnieżki? – zaproponował Antek, przeskakując z nogi na nogę z podekscytowania.
Tata uśmiechnął się szeroko.
– Świetny pomysł! Ale żeby była prawdziwa bitwa, musimy najpierw zbudować osłony ze śniegu – powiedział, mrużąc oczy i wyraźnie już snując swoje własne plany taktyczne.
Mama klasnęła w dłonie.
– No to co, zaczynamy budować fort? Solidna osłona to podstawa wygranej! – zawołała z uśmiechem.
Dzieci przytaknęły z radością i natychmiast rzuciły się do pracy.
Antek, pełen zapału, od razu zaczął toczyć kulę śnieżną, która z każdym metrem robiła się coraz większa. Planował zrobić z niej solidną ścianę swojego fortu.
– Mój fort będzie nie do przebicia! – oświadczył dumnie, popychając wielką kulę śniegu.
Jakub postanowił, że zbuduje swoją osłonę blisko ławki, gdzie mógłby ukryć się za dużym śnieżnym wałem.
– Muszę mieć dobry widok na wszystkich, żeby móc zaskakiwać – mówił do siebie, ugniatając śnieg rękoma, by jego osłona była jak najtwardsza.
Julka, zawsze kreatywna, zdecydowała się na budowę tajemnej kryjówki za wielkim drzewem.
– Będę niewidzialnym strzelcem! – zapowiedziała z uśmiechem, rzucając śnieżkami w powietrze, by sprawdzić, jak daleko jest w stanie dorzucić.
Mama zaczęła formować swoją śnieżną wieżę, układając śnieg w stożkowaty kształt, który miał pozwolić jej na dobry widok na pole bitwy.
– Wieża, zza której będę mogła zobaczyć każdy ruch przeciwnika! – tłumaczyła, z zadowoleniem obserwując swoją konstrukcję.
Tata natomiast budował szeroką ścianę, gromadząc wokół siebie stos śnieżek.
– To będzie najlepszy fort, jaki kiedykolwiek powstał! – ogłosił z dumą, strzepując sobie śnieg z ramion.
Kiedy wszystkie osłony były gotowe, tata wyznaczył granice pola bitwy, a rodzina podzieliła się na dwie drużyny: Antek i mama kontra Julka, Jakub. Kiedy wszystko było ustalone tata uniósł rękę do góry.
– Gotowi? Na miejsca… Start! – zawołał, a śnieżki poszybowały w powietrze.
Antek szybko przejął dowodzenie w swojej drużynie.
– Mamo, ty rzucasz śnieżkami zza naszej osłony, a ja spróbuję ich zaskoczyć od boku! – krzyknął, śmiejąc się, gdy w jego stronę poleciała śnieżka od taty.
Julka, ukryta za swoim drzewem, celowała śnieżkami w kierunku przeciwników, uważnie obserwując każdy ruch Antka.
– Jakub, skup się na mamie! – instruowała brata. – Ja zajmę się Antkiem!
Jakub, pełen zapału, schylił się za swoją osłoną i czekał na odpowiedni moment. Tata w tym czasie ruszył do przodu, próbując zmylić przeciwników swoimi dynamicznymi ruchami.
– Uważajcie, atakuję z lewej flanki! – krzyczał, rzucając śnieżki na oślep, co wywoływało salwy śmiechu.
Bitwa trwała w najlepsze. Dzieci biegały, śmiały się i celowały śnieżkami w siebie nawzajem, aż nagle tata podniósł rękę.
– Stop! Zmieniamy zasady! Teraz każdy na każdego! – ogłosił z szerokim uśmiechem.
Nowe zasady wywołały jeszcze więcej śmiechu i zamieszania. Teraz każdy musiał walczyć sam za siebie!
Antek rzucił śnieżką w Julkę, ale ona zrobiła unik i odwdzięczyła śnieżką celnie wymierzoną prosto w jego ramię.
– Ha! Nie tak łatwo mnie trafić! – zaśmiała się Julka.
Jakub, próbując wykorzystać zamieszanie, udawał, że upuścił swoją śnieżkę. Kiedy Antek zbliżył się, żeby zobaczyć, co się stało, Jakub nagle podniósł śnieżkę i trafił brata w kolano.
– Sprytne zagranie, Jakubie! – pochwalił go tata, ale chwilę później sam dostał śnieżką od mamy, która krzyknęła z uśmiechem:
– To za te wszystkie bałagany w kuchni!
Tata udał oburzenie, śmiejąc się głośno.
Julka, wykorzystując swoją tajemną kryjówkę, niespodziewanie wyłoniła się zza drzewa i trafiła tatę w plecy, podczas gdy ten był skupiony na rywalizacji z mamą.
– Cóż, dzisiaj nie ma dla mnie litości! – westchnął tata teatralnie, udając, że się poddaje.
Po długiej i wyczerpującej bitwie postanowili zrobić przerwę. Zmęczeni i szczęśliwi, położyli się na śniegu.
– A teraz czas na śnieżne anioły! – zawołała mama, rozkładając szeroko ręce i nogi.
Antek, leżąc na śniegu, zaczął energicznie machać rękami i nogami.
– Mój anioł będzie największy w całym parku! – wołał z uśmiechem.
Julka skupiła się na tym, by jej anioł miał wyjątkowe, równe skrzydła.
– A mój będzie miał najpiękniejsze skrzydła! – stwierdziła z dumą, patrząc w niebo.
Jakub, z ogromnym entuzjazmem, machał rękami i nogami z całej siły.
– Mój anioł będzie najszybszy! – Chłopiec śmiał się, a śnieg sypał się na wszystkie strony.
Mama, udając baletnicę, próbowała robić delikatne ruchy.
– Mój anioł tańczy w zimowej krainie! – powiedziała z uśmiechem.
Tata, leżąc obok, śmiał się najgłośniej.
– A mój anioł będzie miał wielkie skrzydła jak orzeł! – ogłosił, wymachując rękami z rozmachem.
Gdy wszyscy skończyli, rodzina spojrzała na swoje dzieła. Anioły w śniegu wyglądały uroczo – każdy z nich był wyjątkowy i niepowtarzalny, dokładnie jak każdy członek rodziny Szymańskich.
– Patrzcie, jakie piękne anioły! – powiedziała mama, obejmując wszystkie dzieci. – Każdy jest inny, tak jak my.
Dzieci uśmiechnęły się szeroko, a tata przytaknął.
– To była najlepsza bitwa na śnieżki, jaką kiedykolwiek mieliśmy – stwierdził.
Z rumieńcami na twarzach, zgrzani, ale pełni radości, wrócili do domu. Tam tata zaparzył gorącą herbatę i wyjął ciasteczka i wspólnie zasiedli na kanapie, by porozmawiać o swojej śnieżnej przygodzie. Wszyscy cieszyli się wspólnie spędzonym czasem i już planowali kolejne bitwy na śnieżki.
6 komentarzy
Anonim
Bardzo dziękujemy za twórczość. Rodzina Szymańskich zagościła u nas na dobre.
Adam Brykowicz
Bardzo się cieszę 🙂
Stefania
Super bajka
Adam Brykowicz
Dziękuję! ❤️
Gosia Wu
Dziękuję serdecznie, bitwa na śnieżki, czyli za co dzieci kochają zimę najbardziej 🙂
Pozdrawiam,
Gosia Wu
Adam Brykowicz
Bardzo dziękuję za komentarz 🩵